Po-majówkowe refleksje, czyli jak ważne jest Twoje stado

Mogłabym opublikować dzisiaj przepis grillowy, mogłyby być migawki z okolicy, ale zdecydowałam się na refleksje na temat życia stadnego. Dlaczego? Ponieważ 1. czasami to właśnie mojego stada najbardziej mi brak, a 2. często w czasie majówki mamy okazję albo gościć naszych przyjaciół albo sami jesteśmy gośćmi, więc naturalnie tworzymy jakieś stado.

co nam daje życie w stadzie



Kiedy w piątek przyszli do nas znajomi z dziećmi, od razy było widać, jakie korzyści możemy mieć ze stworzenia stada.

Mam wrażenie, że największym wyzwaniem było to dla Zosi, która poza przedszkolem praktycznie nie ma kontaktu z dziećmi. Mimo, że od rana przygotowywałam ją na spotkanie i mimo, że zna jedno z dzieci, to i tak przez prawie pół godziny siedziała sama w kącie i prosiła, żeby 'dać jej spokój'. Potem przyszła faza pseudo integracji, kiedy dołączyła już do dzieci, ale każde bawiło się osobno. A kiedy wreszcie zaczęły robić coś razem, bardzo szybko zobaczyliśmy jak ustala się hierarchia w ich małej grupie.

Dla nas dorosłych było też kilka korzyści. Wymiana doświadczeń, poglądów w naturalny sposób wzbogaciła każdego z nas. Ktoś nauczył się, jak przyrządzać szparagi, inna osoba dowiedziała się, czego tak właściwie jest właścicielem. M. mógł się pochwalić najnowszym hobby, a ja przekonać, że każda matka przechodzi przez te same przeszkody. 

Nawiązały się jakieś więzi, poprawiło się poczucie bezpieczeństwa i każdy z członków tego stworzonego na chwilę stada coś zyskał. Przede wszystkim spędziliśmy przemiło wieczór i choć przez chwilę zapomnieliśmy o codziennych obowiązkach. Odpoczęliśmy mentalnie i fizycznie. A więc do następnego długiego weekendu i kolejnego stada! W pojedynkę jednak smutniej jest żyć.

Komentarze

Popularne posty