piątek, 27 marca 2015

Drożdżowa baba wielkanocna

Uwielbiam drożdżówki. Najbardziej te z kruszonką, ale i te z lukrem. A może i z kruszonką i lukrem? Tak, takie 'wypasione' lubię najbardziej! W moim domu rodzinnym często pachniało ciastem drożdżowym, szczególnie w piątek. Wtedy na sobotnie śniadanie nie potrzebowaliśmy już nic więcej.

Moja mama czasami narzekała, że ciasto nie wyrosło, że jest drobny zakalec. Wszystko się jednak zmieniło, gdy dostała nowy przepis od jednej ze swoich koleżanek. Od tego momentu nie było mowy, żeby ciasto nie wyszło.

środa, 25 marca 2015

'Ojej, święta' czy może 'spokojnie, święta'?

No właśnie 'ojej, święta już za tydzień' czy może 'spokojnie, święta za tydzień'? Jak jest u Ciebie? Panika czy może spokój? A może należałoby zapytać, jakim jesteś typem - totalny spontan czy wszystko zaplanowane i pod kontrolą?

Mi zawsze wydawało się, że wszystko mam pod kontrolą, zaplanowane. Ale kiedy przygotowywałam święta po raz pierwszy, we własnym domu, zrozumiałam, dlaczego moja mama tryskała delikatnie mówiąc średnim humorem przy świątecznym stole. Ona była po prostu masakrycznie zmęczona, niewyspana i pewnie myślała sobie, co by tu zmienić w kolejnym roku, żeby się tak nie 'narobić'.


poniedziałek, 23 marca 2015

Najpiękniejszy prezent od mojej córki

Niedziela, 5:00 z minutami:
- Mamo, mleko!
- Zosiu, śpimy.
- Mamo, mleko, mleko, proszę!
- Zosiu, jest jeszcze noc. Nie będzie mleka. Śpimy.

Gdzieś około 6:00. Słyszę, jak M. wstaje. A jednak nie udało mu się już zasnąć.

Kilka minut później. Tup, tup, tup. Myślę sobie, świetnie, już po spaniu... Zosia pakuje się do łóżka z całym swoim majdanem (pielucha, dwa przytulaki, kubek na mleko). Ale nic się nie odzywa. Kładzie się na poduszce obok, przykrywa i... zasypia. A ja zaraz za nią.

9:10. Budzę się sama, naprawdę wyspana. Zosia nadal śpi obok.

9:15. Zosia otwiera oczy i od razu słyszę 'Mamo, mleko proszę'. Z uśmiechem na twarzy wstaję i idę do kuchni.

Około 10:00. Jesteśmy już po śniadaniu i siadamy w dobrych humorach do układania puzzli.



Ostatnio rozmawiałam z koleżanką o tym, co dzieci zabierają, a co dają. Od prawie czterech lat sen jest na samej górze listy moich osobistych deficytów. Przez pierwsze półtora roku stawałam równo co dwie godziny, potem trzy razy w nocy i dopiero od lutego tego roku nie wstaję wcale lub bardzo sporadycznie. Dlatego to, co dostałam wczoraj jest dla mnie tak cenne :-)

Gdybym mogła, oprawiłabym sobie te kilka godzin w najpiękniejsze z możliwych ramek i powiesiła obok innego prezentu od Zosi.


piątek, 20 marca 2015

Tak, tak, pamiętam...

W moim miejskim życiu nie rozstawałam się z nim prawie nigdy. Była wersja papierowa, ale i był elektroniczny. Ten służbowy w komputerze, ten prywatny w telefonie. Wersja papierowa łączyła oba. Gdzieś na początku grudnia zaczynałam szukać nowego, na kolejny rok. Musiał mieć odpowiednią wielkość, ale i musiał mi się podobać. Przecież miał być ze mną przez cały rok. Jedna z moich przyjaciółek zawsze mi powtarza, że widzi mnie w garsonce, na szpilkach i z kalendarzem właśnie w ręku.

kalendarz

środa, 18 marca 2015

Muffiny wegańskie, czyli co się może stać, jak odwrócimy wzrok

'Mamo, chcę naleśniki.'
'Zosiu, naleśniki były wczoraj. Może zjesz samego banana?'
'Nie, nie chcę banana. Chcę coś słodkiego.'
'A może zrobimy muffiny?'
'Tak, muffiny! Zróbmy muffiny!'

Zosia już wyciągnęła swój fartuszek, przyciągnęła taboret i zaczęła grzebać w szufladzie z dodatkami oznajmiając, że do muffin dodamy rodzynki, suszone banany i na pewno żurawinę. Przepis na 'klasyczne' muffiny (czytaj z jajkiem i mlekiem) znam prawie na pamięć, ale wersję vege musiałam w tej sytuacji znaleźć ekspresowo. Liczyła się każda sekunda. Inaczej do naszych muffin musiałybyśmy dodać jeszcze nie wiem co...

Jak zwykle pomogła Wegan Nerd i na podstawie jej przepisu upiekłyśmy nasze babeczki.

muffiny wegańskie

poniedziałek, 16 marca 2015

Rolnicy znowu blokują drogi, a może jednak mają trochę racji

Z perspektywy mieszczucha wydawało nam się, że rolnicy zawsze wyolbrzymiają swoje problemy. Albo klęska nieurodzaju, albo klęska urodzaju. Ale wiadomo, że klęska. Dopłaty zawsze za niskie, odsetki od kredytu zawsze za wysokie. Jakby nie liczyć, działalność nigdy nie będzie dochodowa.

traktor przy pracy

czwartek, 12 marca 2015

Gruba, czyli o konsekwencjach naszych decyzji

Ludzie czasami pytają nas, jak to się stało, że hodujemy owce. Odpowiadamy wtedy, że kupiliśmy je jako 'kosiarki'. Rok wcześniej nabyliśmy dużą zadrzewioną działkę. Ponieważ jest położona na zboczu góry, stąd ciężko jest ją kosić jakimkolwiek większym sprzętem zmechanizowanym. Przez cały sezon kosiliśmy trawę ręczną kosą mechaniczną. Kiedy kończyliśmy na górze, trzeba było znowu zaczynać na dole. I tak w koło, przez całe lato...

owce na pastwisku

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...