czwartek, 28 kwietnia 2016

Mega sałata z pokrzywy, rukoli i pieczonych buraków

Przeczytałam ostatnio, że jako astrologiczny Byk będę cierpieć bez kawałka własnej działki, bez możliwości ubrudzenia rąk ziemią czy pielęgnowania roślin. Wszystko się zgadza. Od kiedy mieszkamy na wsi, każdej wiosny ogarnia mnie przeogromna radość. I czasami tak szybko jak ona przychodzi, tak szybko zamienia się w frustrację.


sobota, 26 marca 2016

Wesołych Świąt!

I żebyście w tym zabieganym świecie zawsze znaleźli czas dla siebie i dla swoich marzeń!

Po pięciu latach wreszcie udało mi się zrobić świąteczny wianek. Jestem z niego bardzo dumna i obiecałam sobie, że to dopiero początek!


poniedziałek, 21 marca 2016

Wegański tort czekoladowy z owocami

Sobota. 'Mamo, mleko! Mleko czekoladowe, poproszę!' 6:40. W sumie nie jest źle. Bywało, że spałam znacznie krócej. Jeszcze tylko 2 minuty... 'Mamo! Mleko!' Ok, już idę na dół, potem na górę. Kolejne 5 minut w łóżku, tyle że już rodzinnie, wszyscy razem. Kopniak. Za chwilę kolejny. Po następnym M. nie wytrzymuje i wstaje. Solidarnie dołączam do niego zostawiając 'kopacza' samego. Mamy dzisiaj świętować zaległe urodziny M., więc pora zabrać się za tort.


czwartek, 3 marca 2016

Aksamitne curry z bakłażana

Zawsze myślałam, że jestem klasycznym mięsożercą. Kiełbasa, kotlet, udko z kurczaka... Oczywiście wszystko z dodatkiem warzyw, ale jednak mięso w roli głównej. Kiedy przeprowadziłam się do Warszawy i zamieszkałam sama, okazało się, że mięso właściwie mogłoby nie istnieć. Warzywa, sałaty, owoce i może jeszcze śledzie (z nich chyba pozyskiwałam jod ;-)). Mięso jadłam tylko wtedy, kiedy przyjeżdżałam do Gdyni i już nie każdy gatunek. Moje kubki smakowe naraz przestały akceptować wieprzowinę. Potem poznałam M. i znowu na na stole było więcej mięsa. Po kilku latach, kiedy nasze zdrowie trochę szwankowało, wylądowaliśmy na diecie i z dnia na dzień zrobiło się 'warzywniej'. A poza tym, to zaczęłam mieć dostęp do prawdziwych warzyw uprawianych przez mamę M. Uwierzcie mi, ich jedzenie stało się po prostu przyjemnością.

czwartek, 7 stycznia 2016

Wegańskie pierniczki ze szczyptą wspomnień

Czy ktoś z Was pamięta ciastka z maszynki? A może nie piekło się u Was takich? A poza tym 'ciastka z maszynki? Cóż to takiego?' jak powiedział kiedyś mój znajomy. Chodzi o kruche ciasteczka, które formowało się przy użyciu maszynki do mięsa i specjalnej, zakładanej na sitko formy. Znalazłam taką foremkę ostatnio rozpakowując kartony z mojego rodzinnego domu z Gdyni. Zadumałam się przez chwilę i odłożyłam je do szuflady. Ale dopiero, kiedy zabrałyśmy się z Zosią za pierniczki, na dobre poddałam się wspomnieniom.


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...