czwartek, 25 czerwca 2015

Wegańskie naleśniki z jagodami, czyli coś na poprawę humoru


Nasz remont, zamiast przyspieszyć, ostatnio coś zwolnił. Kafelki i malowanie odbywa się w ślimaczym tempie. Przyjeżdżają materiały, sprzęty i nawet nie ma ich gdzie złożyć. Pogoda za oknem barowa i nic nie cieszy. Jedyne, co nam wszystkim poprawia humory, to naleśniki. Smażę je ostatnio w ilościach hurtowych. Na weekendowe śniadanie i na kolację w czasie tygodnia.

Pamiętacie, w jakim szoku byłam, gdy okazało się, że muszę z diety Zosi wykluczyć mleko i jajka? Pierwszą myślą w gabinecie lekarza było 'jak ja zrobię naleśniki???' Usłyszałam wtedy 'to proste, mleko roślinne i banan zamiast jajka'. Faktycznie, to jest proste.

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Decyzje, decyzje, decyzje...

Ktoś kiedyś powiedział mi, że jestem niezłym 'egzekutorem'. Trzeba coś zrobić, to róbmy. Jest cel, który trzeba osiągnąć, to róbmy wszystko, żeby go osiągnąć. To już nie czas na debatowanie, to czas na działanie. Jak to dobrze, że mam taką cechę! Inaczej pewnie marzyłabym o wielkiej ucieczce...

Nasz remont wkroczył w finalną fazę. Wykończenie. Kafle, farby, biały montaż, fugi, meble na wymiar, kamienie, lampy, krany... Czy o czymś zapomnieliśmy? Czy coś jeszcze trzeba zamówić? Spędzamy godziny w sklepach, w sieci. Selekcjonujemy, wybieramy, decydujemy. To, tamto, a może jednak to? Czasami po prostu marzę o powrocie do czasów, kiedy nie było wyboru i brało się to, co było.


wtorek, 2 czerwca 2015

'Getting Things Done', czyli ciąg dalszy o wybrzebywaniu się z zaległości

Maj przeleciał mi między palcami. Praca, remont, ogród i kilka nowych dużych spraw do ogarnięcia. Bez 'pomocy naukowych' już nie mieści mi się wszystko w głowie. Pamiętacie matrycę ważne i pilne? Tak naprawdę to dopiero wstęp do porządkowania zadań. Jak już mamy ustalone priorytety, trochę łatwiej zabrać się do pracy. Zaczynać jedną sprawę, kończyć i zabierać się do następnej. Sprawnie i skutecznie. Tylko czy tak można? Można, jeżeli poświęcicie trochę czasu i energii na zastosowanie pewnych zasad. Pomoże nam w tym 'Getting Thinks Done, czyli sztuka bezstresowej efektywności' David Allen.


piątek, 29 maja 2015

Imieniny i urodziny z wegańskim tortem w tle

Imienin, które teoretycznie mam dzisiaj, praktycznie nie obchodzę. Ważne są urodziny, też w maju. M. kiedyś obchodził bardziej imieniny, ale od kiedy jesteśmy razem został 'przestawiony' na ważniejsze moim zdaniem urodziny. Dla Zosi w tej chwili również najważniejsze są urodziny. Choć ostatnio dowiedziała się w przedszkolu, kiedy ma imieniny. Zawsze się zastanawiam, czy moja percepcja tych świąt byłaby inna, gdyby w mojej rodzinie nie było imieninowo-urodzinowego galimatiasu.

środa, 27 maja 2015

Jajka ze szpinakiem a'la shakshouka

Mówi się, że shakshouka (szakszuka) wywodzi się z kuchni tunezyjskiej, ale znana jest w całym basenie Morza Śródziemnego. Pierwszy raz czytałam o niej w nawiązaniu do podróży po Jerozolimie. Dzisiaj rano ustaliłam, że również w kuchni włoskiej jest podobne dane. A najśmieszniejsze, że będąc kilkukrotnie w Tunezji, nigdy jej tam nie jadłam.

shakshouka za szpinakiem

poniedziałek, 25 maja 2015

Wysokie obcasy, czyli matka i córka w jednej szafie

Kiedy zaczynałam pisać tego bloga, Zosia miała ledwo ponad rok. Nasza relacja była już 'ogarnięta'. Poza oczywistym karmieniem, przewijaniem, zabawami na kocyku, doszło już bieganie za nią. A w szafie pojawiły się jej pierwsze buty. Teraz, kiedy Zosia ma prawie cztery lata, już nie muszę za nią biegać. Wszystko chce robić 'sama'. Nie muszę jej karmić i przewijać. Wspólnie jeździmy na konie i robimy sobie dyskoteki. Jednego dnia potykam się o jej baletki, klapki czy kalosze, a drugiego o swoje szpilki. Tylko, halo, skąd się one wzięły w pokoju?

wysokie obcasy

czwartek, 21 maja 2015

Mój ogród, czyli jak tęsknię za grillowanymi warzywami w oliwie

Kiedy rozmawialiśmy o przeprowadzce na wieś, najfajniejszym wydawało mi się, że zmieni się mój system pracy. Intensywnie od wiosny do jesieni, leniwie przez zimę i znowu aktywnie od wiosny. Miało być prawie jak w 'Nocach i dniach' czy 'Chłopach'. Oczywiście w realu jest całkiem inaczej. I nie tylko dlatego, że nie zrezygnowaliśmy całkowicie z naszej działalności zawodowej. Zimy nie są leniwe, są po prostu normalnie aktywne. Od rana do wieczora, od poniedziałku do niedzieli. Zawsze jest coś do zrobienia, nawet w największe zimowe zawieruchy. Kiedy przyzwyczaimy się do odśnieżania, zaczynają się wykoty. Potem przychodzi wiosna i mamy wrażenie, że nawet 36-godzinna doba byłaby za krótka.


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...