poniedziałek, 25 maja 2015

Wysokie obcasy, czyli matka i córka w jednej szafie

Kiedy zaczynałam pisać tego bloga, Zosia miała ledwo ponad rok. Nasza relacja była już 'ogarnięta'. Poza oczywistym karmieniem, przewijaniem, zabawami na kocyku, doszło już bieganie za nią. A w szafie pojawiły się jej pierwsze buty. Teraz, kiedy Zosia ma prawie cztery lata, już nie muszę za nią biegać. Wszystko chce robić 'sama'. Nie muszę jej karmić i przewijać. Wspólnie jeździmy na konie i robimy sobie dyskoteki. Jednego dnia potykam się o jej baletki, klapki czy kalosze, a drugiego o swoje szpilki. Tylko, halo, skąd się one wzięły w pokoju?

wysokie obcasy

czwartek, 21 maja 2015

Mój ogród, czyli jak tęsknię za grillowanymi warzywami w oliwie

Kiedy rozmawialiśmy o przeprowadzce na wieś, najfajniejszym wydawało mi się, że zmieni się mój system pracy. Intensywnie od wiosny do jesieni, leniwie przez zimę i znowu aktywnie od wiosny. Miało być prawie jak w 'Nocach i dniach' czy 'Chłopach'. Oczywiście w realu jest całkiem inaczej. I nie tylko dlatego, że nie zrezygnowaliśmy całkowicie z naszej działalności zawodowej. Zimy nie są leniwe, są po prostu normalnie aktywne. Od rana do wieczora, od poniedziałku do niedzieli. Zawsze jest coś do zrobienia, nawet w największe zimowe zawieruchy. Kiedy przyzwyczaimy się do odśnieżania, zaczynają się wykoty. Potem przychodzi wiosna i mamy wrażenie, że nawet 36-godzinna doba byłaby za krótka.


środa, 13 maja 2015

Zakupy S.M.A.R.T., czyli ciąg dalszy, jak uczę się nie marnować jedzenia

Pamiętacie straszącą mnie lodówkę? Dzisiaj ciąg dalszy mini poradnika, jak nie wyrzucać jedzenia. Część pierwszą znajdziecie tutaj. Poznaliśmy już metody magazynowania i pomysły na opróżnianie lodówki. Teraz czas na etap drugi - 'ponowne zatowarowanie', czyli zakupy.
 
Po angielsku SMART znaczy mądry, inteligentny, elegancki czy bystry. W terminologii korporacyjnej S.M.A.R.T. dotyczyło najczęściej celów i znaczyło tyle co KONKRETNY (Specific), MIERZALNY (Measurable), OSIĄGALNY (Achievable), REALNY (Realistic) i OKREŚLONY W CZASIE (Time-bound).

Dla mnie oba te określenia idealnie odnoszą się do tego, jak powinnam robić zakupy, jeżeli naprawdę chcę coś zrobić z ilością marnowanego jedzenia.


poniedziałek, 11 maja 2015

Żeberka jagnięce wolno pieczone

Robiąc dzisiaj zakupy z ciocią Zosia poprosiła o zeszycik z przepisami. Miał to być prezent dla mamy, bo jej zdaniem 'mama nie umie gotować'. Mimo zapewnień cioci, że mama potrafi gotować, nie chciała ustąpić i ostatecznie dostałam ten zeszycik. Jak można się było spodziewać od kilku godzin zastanawiam się, skąd u Zosi takie stwierdzenie. Wiem, że umiem gotować, ale może inaczej jest z jej punktu widzenia. Może faktycznie nie umiem gotować dla niej?

Kiedy Zosia zaczynała jeść 'normalne' jedzenie, jadła praktycznie wszystko. Mięso, ryba, warzywa. Nie było plucia, rzucania miseczkami. Wręcz przeciwnie. Potrafiła sama iść do szafki, wybrać słoik z obiadkiem, domagała się łyżeczki i zasiadała do jedzenia. I coraz częściej próbowała, co jedzą dorośli. Nasze obiady były dostosowywane do niej i na początku było dobrze. Nie pamiętam kiedy i dlaczego to się zmieniło. Pewnego dnia przestała jeść wszystko poza mlekiem.

środa, 6 maja 2015

Jak uczę się nie marnować jedzenia

Pamiętacie mój wpis o lodówce? Od tamtego czasu staram się robić wszystko, żeby jakoś ją uporządkować i przestać wreszcie marnować jedzenie.

Inspiracją był artykuł z Greatist.com (znajdziecie go tutaj),  który pokazuje jak mądrze kupować, co robić z żywnością w domu i co można zrobić w restauracji, żeby ograniczyć marnowanie jedzenia.

poniedziałek, 4 maja 2015

Tarta ze szparagami


Moje pierwsze szparagi będę pamiętać pewnie do końca życia. Pierwsza podróż służbowa, pierwszy raz w Wiedniu, pierwszy raz w otoczeniu magnolii i pierwsze zjedzone szparagi. Białe w sosie holenderskim. Obłędny lunch w obłędnej scenerii. Dla kogoś, kto zaczął pracę niecałe pół roku wcześniej to było naprawdę coś. Po wielu latach jedzenia szparag, mogę już powiedzieć, że jednak wolę zielone i one częściej goszczą na naszym stole.


niedziela, 3 maja 2015

Po-majówkowe refleksje, czyli jak ważne jest Twoje stado

Mogłabym opublikować dzisiaj przepis grillowy, mogłyby być migawki z okolicy, ale zdecydowałam się na refleksje na temat życia stadnego. Dlaczego? Ponieważ 1. czasami to właśnie mojego stada najbardziej mi brak, a 2. często w czasie majówki mamy okazję albo gościć naszych przyjaciół albo sami jesteśmy gośćmi, więc naturalnie tworzymy jakieś stado.

co nam daje życie w stadzie

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...